Widziałem w oczach Violetty zdenerwowanie.
- Kochanie muszę odebrać - powiedziałem z uśmiechem.
- Ale czemu? - spytała z niechęcią.
- To może być coś ważnego.
- Jesteś na wakacjach. Powinieneś odpocząć od pracy - westchnęła.
- Skarbie ktoś musi się zająć naszą firmą. I tą osobą jestem ja. Zaraz wrócę - pocałowałem ją delikatnie w usta, a następnie odszedłem kawałek od Castillo na tyle, żeby mnie nie słyszała.
Kiedy doszedłem w to miejsce, telefon przestał dzwonić. Wykręciłem numer do Cauvigli i czekałem, aż odbierze. Po paru sekundach usłyszałem jej melodyjny głos.


